dev, test, pracowania itp - strona służąca kombinowaniu z php, mysql i innymi / jacek G
Byłem na cmentarzu z rodziną. 1) Babcia generałowa, rządząca niewidzialną ręką całą rodziną, a zwłaszcza trzęsąca departamentem wiary i religii,2) mama, córka generałowej - na co dzień pracująca w pobliskiej fabryce szkła jako specjalista od wysyłek zagranicznych, transportu wielotonowego i masy dziwacznych papierów, a do mniej więcej co drugiego weekendu, szwendaczką na skalę gór wszechpolskich. Zwykła wysyłać mi smsy z wszelkich zdobytych szczytów. Tych górskich. Ja. Kuzyn Paweł i kuzyn Jacek. Obaj przyjechali z Rzeszowa, miasta wsławionego kilkunastometrowym pomnikiem wielkiej waginy. Nie wierzysz? Poszukaj w sieci Rzeszowa.
Różnica wieku 6 lat, ale za sprawą wyjazdu Jaśka, imiennika mojego, informatyka z zawodu do krajów północnych, bliźniactwo z Pawłem przeszło na Jacka. Od tego czasu Paweł i Jacek występują w pakiecie podwójnym na każdych świętach.
Dziadek generał, za sprawą doświadczenia w bojach i tego że wciąż się z nich leczy (miał ostatnio operacje i takie tam nikczemne sprawki z tego wynikające) został w domu, będąc zwolnionym z pielgrzymek cmentarnych.
Ruszyliśmy na groby mając wyostrzone zmysły, rozbiegane oczka, naostrzone zęby i paczkę zniczy. Dzielna piątka, nie zważając na przeciwności, brak miejsca w samochodzie i to że cholernie nam się nie chce, odjechała w dal.
- Ale sąsiedzi mają brzydkiego psa - mówi mama.
- On jeszcze urośnie - komentuje babcia.
Cieszę się, że każdy jest zadowolony z rozmowy, nawet jeśli nie widać kontynuacji tematu.
Starając się zachować powagę, stanęliśmy przed wielkim jak lotniskowiec grobie kogoś_z_naszej_rodziny gdzieś na_wsi_której_nazwy_nie_pamiętamy. Gdy powietrze wypełniło się swojskim zapachem obornika, ciszę przerwał Jacek:
- To jest większe od mojego pokoju.
- Czyli niezła perspektywa, nie?
Po przejechaniu kilku wiosek, dotarliśmy do ostatniego cmentarza które przewidywał plan naszego tournee - Radymno. Gdy kobiety poszły się modlić, nagle zaczęło delikatnie kropić. Chłopaki poszli się ubrać do samochodu i po chwili wracają z dość posępnymi minami.
- Co się dzieje - pytam wyczuwając jakąś grubszą sprawę niż gdyby chciało im się sikać.
- Jasiek, gdzie my właściwie jesteśmy, co?
- Nie wygląda mi to na pole golfowe, wiec chyba w Radymnie na cmentarzu, a czemu pytasz?
Paweł odwrócił się i poszedł zadzwonić.
- Musimy policje wezwać - Jacek dawkował tajemicę.
- Zatrzasnęliśmy kluczki w samochodzie.
- A co do tego policja? - starałem się zrozumieć - chcesz aby Ci pogratulowali?
- Nie - skrzywił się Jacek - kumplowi w Rzeszowie policja już otwierała auto, jak miał problem. Ciotce w Londynie też. Wkładają taką taśmę w drzwi... - i zaczął mi to tłumaczyć, jakby sam to robił od dzieciństwa.
Po chwili staliśmy koło samochodu, a ja tłumaczyłem mamie że mamy malutki problem i na razie nie będziemy wsiadać do samochodu. Gdy okazało się, ze Radymno to tak wielka metropolia, że mieści się w niej aż dwa cmentarze i najprawdopodobniej policja przyjedzie, jak przemiła pani po drugiej stronie słuchawki zapewniła, na ten nie właściwy cmentarz, to zadzwoniliśmy jeszcze raz. Tym razem okazało się ze policja nie przyjedzie, bo nie zna sie na otwieraniu polonezów z zatrzaśniętymi kluczykami.
- Ale przecież macie polonezy, to jakoś je musicie otwierać - tłumaczył przez telefon Paweł.
- Proszę Pana, my nie mamy Polonezów. My mamy Fordy.
Bogata ta policja z Radymna. W Rzeszowie umieją jakoś otwierać polonezy...
Ponieważ znajomi, którzy jeszcze nie emigrowali z Jarosławia, byli już po kilku piwach i nie mogli przyjechać, a taksówki nie jeżdżą w święta, wybiłem okno i zakończyłem sprawę. Pierwsza myśl, gdy szkło rozprysnęło się na wszystkie strony, Paweł złapał się za głowę (bo niszczę mu jego auto) a mnie po ręce zaczęła cieknąć krew z rozwalonej ręki (uderzałem czymś w rodzaju klucza do podnośnika pożyczonego od ludzi parkujących obok), była:
- Kurcze, czym ja teraz będę pisał smsy?
Przygoda zakończyła się pozytywnie. Nic tylko czekać kolejnych świąt.
A tak na marginesie, coś czuję że jestem świadkiem narodzin nowej świeckiej tradycji - cmentarz w Radymnie, jako ten który zaliczany był na końcu, zawsze wiązał się z posiadaniem pełnego pęcherza. Pamiętam, że w tamtym roku też rodzinnie olewaliśmy drzewo po drugiej stronie drogi. Myślę jednak że tradycja z rozbijaniem szyby może być dużo bardziej ciekawa...
Zobacz te|:najlepsze wpisy
jakaś stopka / strona testowa nr3 dla php, mysql, mod_rewrite, xml
komputery | są na pewno kasy fiskalne Na rynku polskim | oraz szeroko rozumiana automatyka przemysłowa to obecnie kompleksowe | domu choć jeden słownik tego języka. | rośli, stąd te koncentraty , ale nie | wszystkich konsumentów stworzyli koszule nocne które będą spełnia | Firma MARINS produkuje stojaki na prawdę wysokiej | reklamy, to np. stojaki reklamowe. | potrafią zaprojektować takie stojaki które mocno się | internetowe właśnie pt. wymiana okien wrocław Firm tego typu | rodzic chce, aby pokój dziecięcy ich pociechy wyglądał | O tym, że gzymsy dodają uroku elewacją | obecnie na rynku piece kominkowe to kompleksowe rozwiązania | Sklep GEOWIP proponuje pompy wodne oferujemy usługi związane | tłumaczenia są niezastąpione w